Czym jest prawda wewnętrzna i jak przestać się oszukiwać?

Opowiem Wam jak to jest w moim świecie. Jest prawda prawdziwa i prawda nieprawdziwa. Ta prawda prawdziwa jest niekoniecznie wygodna, a ta nieprawdziwa już tak. Tylko do pewnego stopnia tak.

Prawda nieprawdziwa to ta kiedy ktoś pluje a ty mówisz, że to deszcz pada. Jest zwichniętym postrzeganiem rzeczywistości na którą patrzymy przez pryzmat naszych systemów obronnych. Jest dla nas wygodna ale nie proponuje nic oprócz wygody i złudnego poczucia komfortu oddalania od siebie problemu. Patrzysz jak ta szambiarka odjeżdża nie zwróciwszy uwagi na to, że zapomniała zabrać zawartość ze sobą. Ten rodzaj prawdy jest potwierdzeniem naszych wewnętrznych wzorców, schematów i przekonań ograniczających. Prawda nieprawdziwa nas chroni. Przed odczuwaniem takich emocji jak strach, wstyd, odrzucenie, poczucie winy i pewnie innymi też. Chroni nas przed spotkaniem się ze sobą.

Prawda prawdziwa nas przed tymi emocjami nie chroni. Ona nas z nimi zderza, konfrontuje, doświadcza nas, obiera z panierki. Już wiesz dlaczego tak trudno ją wybrać … tę prawdę prawdziwą? No bo jak masz się czuć, kiedy nagle ty sam, ktoś bądź sytuacja, uświadomi Ci że nie jesteś taki jak Ci się wydawało? Twój wizerunek, Twoje wyobrażenie o sobie runie jak domek z kart. Zaleje Cię złość. Potem wstyd, może poczujesz się winny.

Prawda prawdziwa przybliża do siebie i do życia,  nieprawdziwa skutecznie od siebie oddala. I nie chodzi o to, że żyjąc w prawdzie nieprawdziwej jest Ci jakoś wybitnie źle. Prawdopodobnie zarabiasz kasę, stać Cię na utrzymanie, masz żonę, masz męża, masz dzieci, akceptujesz swoją samotność bo tak „wybierasz” (!) Wszystko generalnie wygląda dobrze. Tylko czegoś jednak jakby brak. Jakby … nie ma życia w życiu. Doświadczasz rzeczywistości na poziomie podstawowym a nie pogłębionym.

Weźmy przykład. Jestem taka dobra, bo pomagam, daję z siebie dużo innym, to takie szlachetne z mojej strony. Zmęczenie? Nie, ja się nie męczę, lubię pomagać, pracować na rzecz kogoś, z uśmiechem na twarzy i kroplami potu na dupie. To prawda nieprawdziwa. Co na to prawda prawdziwa? Dajesz tak dużo aż pękasz, z nadzieją że to się w końcu zwróci. Nie dostajesz nic w zamian, ludzie ciągle czegoś od Ciebie chcą. Nie myślisz o sobie kiedy dajesz tyle innym bo nie jesteś dla siebie ważna. Jak nie jesteś dla siebie ważna to nie zasługujesz, nie chcesz otrzymać bo przyjmowanie jest niegodne. Nieszlachetne.

I jak tego nie zauważysz to żyjesz w iluzji, we frustracji w przeoczeniu swojego życia na rzecz życia dla innych. I nie mów sobie, że tak wybierasz, tak chcesz. Twoje wzorce są tak silne, że musisz ufać prawdzie nieprawdziwej bo inaczej byś „zginęła” mentalnie, musiałabyś skonfrontować się z tym, że robisz sobie krzywdę, wcale nie jesteś taka dobra i szlachetna tylko po prostu się poświęcasz i zapominasz o sobie i siebie nie widzisz. Że szukasz potwierdzenia na zewnątrz. Czepiasz się głosów jak rzep psiego ogona które mówią Ci „ty jesteś taka dobra”, „jesteś taka uczynna”.. A prawda prawdziwa mówi Ci – krzyczysz o bycie widzianą, krzyczysz o to by Cię ktoś docenił, wciąż się prosisz. Może się zrobić lekko niewygodnie ze sobą.

Weźmy kolejny. Nie jestem uparta po prostu mam własne zdanie i je wyrażam. Jestem ekspresyjna, (…) – w wykropkowane miejsce wstaw swoje oszustwo.  A te zgliszcza podczas rozmowy? Te kłótnie? Te popsute relacje? Te frustracje i łzy? A może prawda prawdziwa mówi Ci: walczysz. Bronisz się. Jesteś uparta jak osioł. Boisz się, że ktoś Tobą zawładnie kiedy tylko się z kimś zgodzisz, wydrze Ci serce, duszę i rację. Przestaniesz istnieć. Jak to jest z tym uporem naprawdę? Jaka jest ta prawdziwa prawda?

Tu się zaczyna potencjał do zmiany. Bo do samej zmiany to jeszcze daleko. Potencjał tworzysz, kiedy zauważysz prawdę prawdziwą i nie będziesz chciał/a od niej uciec. Tylko zaprosisz ją do dialogu. Posłuchasz co ma do powiedzenia. I zaczniesz chcieć się zmieniać.

Pogłębiony poziom dostępny jest dla Ciebie wtedy kiedy towarzyszy Ci bycie w prawdziwej prawdzie. Kiedy musisz skonfrontować się z tym, czy na pewno to co masz jest tym co chcesz mieć. Czy na pewno akceptujesz decyzję, którą podjąłeś czy jest ona ucieczką przed konfrontacją z prawdą. Czy normą jest to, że żyjesz w związku a w ogóle się z partnerem nie dogadujesz. Czy generalnie pracujesz ale żadnej satysfakcji z tego nie masz i oszukujesz siebie, że jest dobrze bo tak naprawdę boisz się, że nic innego nie znajdziesz. Czy myślisz, że jesteś okej z tym, że Twoje dziecko nie utrzymuje z Tobą kontaktu czy może jednak dostrzegasz obszary do pracy nad sobą w kontakcie ze swoim dzieckiem. Przykładów można mnożyć, każdego dnia. Pomysłów na to w jakim obszarze życia siebie oszukujemy i jacy jesteśmy w tym kreatywni – jest mnóstwo. Nasza kreatywność jest wprost nieograniczona.

Kluczem jest stanięcie oko w oko. Niech runie ten świat złożony z iluzji, który na swój temat zbudowałeś. Inaczej będziesz dalej żyć w … jakoś. Do jakości jednak będzie Ci daleko. Bardzo daleko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *