Świat oczami dziecka

 

Jestem na spotkaniu koalicji Fundacji TROP w ramach akcji „Współpraca oparta na empatii”. Robimy kultowe już ćwiczenie empatyczne w parach. Mam przyjemność pracować z Jacem Jakubowskim. Rozmawiamy o tym, gdzie chcielibyśmy szerzyć empatię. „Wiesz co, chyba wśród dzieci. Będę miała ku temu okazję, bo niebawem jadę na obóz z dzieciakami. Tak, to jest to, co czuję kiedy myślę o empatii” – odpowiadam. I tak się też dzieje. Niniejszym wpisem zabieram Was w podróż po empatycznym i ciekawym świecie dzieci. Podróż widzianą ich oczami a moimi wnioskami.

Praca z dziećmi jest dla mnie ważna z dwóch powodów. Po pierwsze są to intensywne obserwacje zarówno dzieci jak i siebie. Tego jak się zachowują i dlaczego właśnie tak. Po drugie sprawdzam co w mojej relacji z dziećmi działa a co warto zmienić. Mój cel jest zawsze taki sam – złapać połączenie z dzieckiem, czyli zrozumieć go.

Zatem, komu w drogę temu … do autokaru! Do walizki pakuję to, co dla mnie potrzebne. Oczy i uszy to moje podstawowe wyposażenie. Oczy by móc zobaczyć to, co powinnam zobaczyć a uszy by usłyszeć to, co powinnam usłyszeć. Zapraszam więc w podróż po dziecięcym świecie, dającym dużo radości i inspiracji.


 

Mądrości ukrytej w dzieciach jest więcej niż nam – dorosłym się wydaje


 

– „Proszę Pani co to znaczy demaskacja” – z autokaru dobiega pytanie. – „Zdemaskować, czyli przyłapać kogoś na tym, że oszukuje … ” – podpowiadam, szukając najlepszej odpowiedzi. Pada jeszcze kilka definicji, wspólnie wymyślamy sensowną odpowiedź.

I pada ta właściwa, której autorem jest 7-letni Julek R. „To znaczy zdjąć komuś maskę” – jednym zdaniem załatwia sprawę. 

I jeszcze to:

– „Proszę Pani, możemy zagrać w karty?” – pyta Julek C. – „No pewnie” – odpowiadam. Dodam, że nie są to zwykłe karty. Zaczynamy więc. Chłopcy losują karty, opisują co na nich widzą. Wybierają też pytania. 

– „Czego nie dostrzegam?” – chwila namysłu i z ust ośmiolatka pada odpowiedź.
– „Ludzi. Tego jacy są. Czy można się z nimi przyjaźnić. Lepiej ich poznać. Tak z bliska. Potem zdecydować czy się z nimi kumplować czy nie” – odpowiada Julek.

 

Dzieci patrzą na świat w prosty sposób. Ich świat jest pełen oczywistych odpowiedzi, w których kryje się prawdziwa mądrość. To czego im trzeba to przestrzeni do jej ujawniania. Tej mądrości mają więcej niż nam się wydaje. A my jako dorośli ludzie tak zracjonalizowaliśmy sobie świat, że dostęp do tej naturalnej mądrości schowaliśmy gdzieś na dnie walizki, do której nie przywykliśmy zaglądać zbyt często. A naprawdę warto. Ta przestrzeń do ujawnienia się mądrości potrzebuje słuchania, zadawania pytań wynikających z naturalnej ciekawości poznania świata drugiego człowieka, pełnej akceptacji i zrozumienia dla niego. Tym, czego dzieci potrzebują jest scena, na której mogą być sobą. Stwórz warunki, w których dziecko zużyje swoją własną energię do ujawnienia się jego własnej kreatywności. Daj dziecku dłuto do ręki a wyrzeźbi to co chce. Nie dawaj gotowej rzeźby. Ono tego nie potrzebuje. Posiadanie niczego go nie nauczy.


 

Pielęgnuj w dzieciach chęć doświadczania świata


 

 

Wzięłam za sobą na obóz matę relaksacyjną z … kolcami. Były naprawdę ostre. Postanowiłam ją pokazać dzieciom. – „Mam ze sobą matę, chcecie ją zobaczyć?” – pytam.  Jeden z chłopców zapytał czy może się na niej położyć. – „Pewnie. Bierz” – odpowiedziałam. Przekazałam mu tylko instrukcję korzystania z niej. Resztę zrobił sam. Doświadczył i poczuł. A to nie koniec historii.

Wieczorem po kolacji Jacek pyta: – „Pani Aniu, mogę pożyczyć tą matę do spania?”. – „Jeśli chcesz, to pewnie, że tak” – odpowiedziałam bez wahania. Położył się na niej i … zasnął 😉  

Dziecko w prosty sposób mówi: „doświadczam”.

Mówiąc o doświadczaniu świata mam tu na myśli proces, który w wyniku tego zachodzi. Jest to wzmacnianie wewnętrznej siły, która podszeptuje dziecku „poradzę sobie”, „wiem, że potrafię to robić”, „próbuję”. To nic innego jak wzmacnianie poczucia wartości własnej, którego bazą jest wiara w siebie i swoje możliwości oraz przekonanie, że mogę na siebie liczyć, wierzę w siebie, potrafię. Do tego jednak jest dziecku potrzebna przestrzeń. Ono poznaje siebie poprzez doświadczanie i testowanie a także przez przekraczanie swoich własnych granic. Świat jest dla niego ciekawy i pociągający. Stwarzaj mu możliwość do tego, by go poznawał. Dziecko jest jak drzewo. Rośnie samo, to czego potrzebuje to wody, żyznej gleby i słońca. Nie podejmuj prób wzrastania za swoje dziecko. Zabierzesz mu wtedy całą radość doświadczania swojego życia i poznawania siebie.

 


 

Wykorzystuj swoje doświadczenie ale tylko po to, by dziecko nie zrobiło sobie krzywdy. Ucz brać odpowiedzialność za swoje działania


 

 

„Pani Aniu, może od razu Pani dzwonić do rodziców” – mówi jeden z chłopców. – „Co się stało? – pytam ze spokojem 😉 Przenosimy rozmowę na rundkę grupową i tam się wszystko wyjaśnia. „Zjeżdżaliśmy ze zjeżdżalni, na których nie mogliśmy zjeżdżać” – mówią. -” No właśnie, nie taka była umowa” – myślę sobie. I opowiadają z przejęciem o tym jak było patrząc co jakiś czas na moje reakcje. A ja siedzę i słucham dalej.  Przez głowę przechodzi mi myśl, której nie daję po sobie poznać „uff, dobrze, że nic się nie stało”.

Słucham dalej tego co mówią i w końcu przychodzi moja kolej na komentarz w sprawie. „No dobra, a teraz powiedzieć mi tu, kto i co sobie zrobił” – pytam groźnie, pół żartem.  I mówię dalej. „Nie, nie o tym chcę powiedzieć. Tak naprawdę to jestem z Was dumna”. Widzę to lekkie zmieszanie na twarzy i konsternację. – „Dlatego, że Pani powiedzieliśmy?” – pyta jeden z chłopców. – „To też. Ale przede wszystkim dlatego, że mieliście odwagę by chcieć tego doświadczyć. Nie mogę Was wszystkich przez cały czas kontrolować i trzymać za rękę. Jedyne o co Was proszę to to, żebyście zawsze pamiętali o efektach Waszych działań. Jesteście bardzo młodzi, właściwie to na starcie swojego życia. Za każdym razem kiedy będziecie chcieli coś szalonego zrobić to starajcie się przewidywać konsekwencje dla siebie.  Zachowujcie ostrożność dla siebie samych. Bo to jest wasze życie i od was ono zależy. I tak swoją drogą bardzo Wam dziękuję, że mi o tym powiedzieliście, bo mogliście nie mówić nic. A to dla mnie znaczy, że mi ufacie” – podsumowałam swój wywód.

Każdy z nas robił w swoim życiu rzeczy bardziej mądre i mniej. Każde z nich dawały jakieś doświadczenie. Choćbyś nie wiem jak chciał/a nie uchronisz swojego dziecka przed nim samym. Dziecko ma doświadczać. Ma upadać i podnosić się. Czym więcej razy upadnie, tym szybciej będzie umiało się podnieść. Potrzebuje też nauczyć się umiejętności poznania rezultatów swoich działań. Wtedy będzie sobie radzić dużo lepiej, bo w jego świecie nie będzie funkcjonować słowo porażka. Będzie tylko wyzwanie, które przyjdzie do niego po to by się rozwijało. Zadanie jakie leży po stronie nas dorosłych polega na wykorzystaniu swojej wiedzy i doświadczenia po to by dziecko uczyło się dostrzegać związek jaki zachodzi między działaniem a jego rezultatem.

 

Ponad wszystko uważam, że umiejętność zbudowania pola zwanego zaufaniem jest kluczowa w relacji z dzieckiem. Dotyczy to właściwie każdych relacji. To jest jak stworzenie drugiej osobie możliwości do tego by mogła być w pełni sobą, by nie musiała udawać kogoś, kim nie jest. By czuła się rozumiana i akceptowana taka jaka jest. 

A co o tym wszystkim powiedziałby Janusz Korczak?

 

Szu­kaj włas­nej dro­gi. Poz­naj siebie, za­nim zechcesz dzieci poz­nać. Zdaj so­bie sprawę z te­go, do cze­go sam jes­teś zdol­ny, za­nim dzieciom poczniesz wyk­reślać zak­res praw i obo­wiązków. Ze wszys­tkich sam jes­teś dziec­kiem, które mu­sisz poz­nać, wycho­wać i wyk­ształcić prze­de wszystkim.